- Spoko. - mruknąłem.
Gdy Taiga zniknęła mi z oczu, również poszedłem na matmę. Minęła okropnie, jak zwykle. Informatyka szybko. W szatni wziąłem w rękę kurtkę, wyszedłem przed szkołę i czekałem na Taigę. Wyszła ze swoimi koleżankami, ewidentnie prowadziły ożywioną rozmowę. Spuściłem głowę, schowałem ręce do kieszeni i kopnąłem kamień, będący pod moimi nogami.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz