Uśmiechnąłem się pod nosem. W sumie, to miała rację, dziwnie było tak się nie kłócić. W każdym razie, ja chyba zawieszam broń, nie mam ochoty na te durne kawały itd. Zamówiliśmy koktajle, zapłaciłem i usiedliśmy przy wolnym stoliku.
- To... co tam? - spytałem w celu rozkręcenia rozmowy.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz