- To to nic, wszystko gra. A jak ręka? - spytałem.
- Okey. - odpowiedziała.
Nagle chyba kawałek gruntu spod autobusu się osunął, powodując że spadliśmy jeszcze głębiej i tym samym, Taiga straciła równowagę i wpadła na mnie, siadając na moich kolanach. Chciała wstać z powrotem, ale przeszkodziłem jej.
- Siedź, bo jeszcze znów się osuniemy i jeszcze uderzysz głową o szybę. - powiedziałem z troską.
Taiga? :3
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz