Spojrzałam na zegar po czym wróciłam wzrokiem na chłopaka
- O 22 powinna być - powiedziałam już spokojniejszym tonem
- Poczekam, aż przyjdzie nigdy nie wiadomo co mu odbije - westchnął, siadając w kuchni na krześle, oparłam się o blat po czym bez słowa wstawiłam wodę na gaz
- Chcesz herbaty? - mruknęłam cicho wyjmując kubki
- Jak już robisz to skorzystam - odpowiedział najwidoczniej zamyślony, wyjęłam dwa kubki wsypując do nich herbatę i siadając obok niego czekając aż woda zacznie się gotować
(?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz