Stałyśmy z dziewczynami na korytarzu śmiejąc się na całego, właściwie to nawet nie było konkretnego powodu wystarczyło jakieś głupie słowo, żebyśmy dostały głupawki. Wtedy podszedł jakiś chłopak, tak na oko był rok może dwa lata starszy od nas, ale mogłam się mylić. Zaczął się nam przyglądać, a my spojrzałyśmy na siebie.
- Pomóc w czymś? - zapytałam w końcu obojętnym tonem
- Daj mi swój numer - powiedział, spojrzałyśmy na siebie z dziewczynami po czym wybuchnęłyśmy tak głośnym śmiechem, że każdy na nas spojrzał
- Spoko pisz, 997 dzwoń o każdej porze - powiedziałam tłumiąc śmiech
- Nie żartowałem - warknął
- Ja też nie - powiedziałam poważnie - Nie interesuje się takimi - zmierzyłam go wzrokiem od góry do dołu - Takimi jak Ty - dokończyłam odwracając się, wtedy zauważyłam, że podnosi rękę. No bez jaj, chyba mnie nie uderzy w szkole, za to że mu numeru nie chciałam dać!? Wtedy przed nami stanął Aleks, widziałam jak w nowym chłopaku wszystko się gotuje
- Zejdź mi z drogi! - warknął
- Jeśli myślisz, że ktoś Cię w tej szkole będzie słuchał to się mylisz - wtrąciłam łapiąc za rękę Aleksa - Chodź nie ma sensu - powiedziałam odciągając go na bok, czułam, że ten ktoś wodzi za nami wzrokiem, gdy usiedliśmy na parapecie chłopaka już nigdzie nie było - Kto to do cholery był? - zapytałam patrząc na niego
- Nowy, chodzi ze mną do klasy - westchnął - Co chciał?
- Numer, oczywiście mu nie podałam - przyznałam - Ale to nie powód żeby się tak zachowywać
(?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz