- Jasne, dobry pomysł. - uśmiechnąłem się. - To, o której po ciebie przyjechać?
- 15 - 16?
- Okey, będę o 16.
Siedzieliśmy tak i rozmawialiśmy. Całe szczęście, że ta przerwa jest akurat bardzo długa. [...] Taigę odebrała mama, nawet dobrze. Przez chwilę miałem problem z odpaleniem motoru, ale po kilku próbach udało się. Założyłem kask i ruszyłem w stronę domu. Pod wieczór, tata wysłał mnie do sklepu po różne rzeczy na kolację. Było czerwone światło, zatrzymałem się obok jednego z wielu samochodów. Spojrzałem się w szybę, zauważyłem Taigę. Gdy ona również mnie zobaczyła i się uśmiechnęła, pokiwałem jej.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz