Po tym co się stało, zupełnie wszystkiego mi się odechciało. Nawet przestałem rozumieć dlaczego tak sobie z Taigą dogryzamy. Następnego dnia, siedziałem na historii, kartując zeszyt. Joper wyszedł, ponieważ zadzwonił mu telefon, po klasie zaczęły latać papierki itd. Nagle profesor wrócił i oparł się o moją i Kuby ławkę, jego wzrok był wskazany na mnie.
- Dzwonił twój tata... przykro mi... - zaczął, nie musiał kończyć, wiedziałem o co chodzi. - Tata przyjedzie po ciebie po tej lekcji, masz na... - nie dokończył ponieważ zacisnąłem pięści i wybiegłem z klasy. Nieoczekiwanie wpadłem na panią Turner i Taigę, sprawiając że książki które miały w rękach spadły na ziemię.
- Przepraszam. - powiedziałem cicho, przez zęby i biegłem dalej.
Z trudem, powstrzymywałem łzy. Nie mogłem płakać, nie teraz, nie tu... wbiegłem do toalety i zamknąłem się w jednej z kabin.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz