Siedziałem w szatni, aby przeczekać przerwę. Gdy przyszła Taiga, podniosłem na chwilę wzrok, po czym wziąłem plecak, zarzuciłem na ramię i wyszedłem stamtąd. Reszta zajęć, minęła monotonnie, jak wszystkie ostatnio. Przed szkołą, czekał na mnie Kuba. Mieliśmy iść do niego, tak też się stało. Graliśmy na konsoli, później przystąpiliśmy do naszego, a raczej Kuby planu z tymi petardami. Stałem przy płocie i przyglądałem się wszystkiemu. Gdy je zapalił, schowaliśmy się za drzewo. Te petardy, wybuchają po dość długim czasie, więc mieliśmy czas na schowanie się. Nagle zauważyliśmy Taigę, która ewidentnie podnosi zapalone petardy. Kurwa, co jej do głowy strzeliło?! Biegiem ruszyłem w tamtym kierunku.
- Co ty do cholery robisz?! Nie widzisz że są zapalone?! Zostaw je!
- Nie będziesz mi rozkazywać. - stwierdziła.
- Daj to! - wywróciłem oczami i zabrałem jej petardy, odsunąłem się o krok, chciałem je wyrzucić ale nie zdążyłem, wybuchły mi w ręce, jęknąłem w bólu. Spojrzałem na swoją rękę, która była cała zakrwawiona, po czym z bólu padłem na kolana.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz