Po kilku minutach doszli i do nas, od razu zabrali nas do szpitala. Pojechałam na prześwietlenie na moje szczęście miałam jedynie kilka siniaków a ręka była zwichnięta, zawinęli mi ją w bandaż i wykonali jeszcze kilka badań, pobrali krew i takie tam. W końcu mogłam wyjść z sali, pod drzwiami czekała już moja mama
- Taiga, jesteś cała? - zapytała od razu
- Tak - kiwnęłam głową
- Dobrze, chodź do domu, odpoczniesz nawet nie wiesz jak się bałam - westchnęła
- Dobrze, tylko zobaczę co z kolegą - powiedziałam idąc do recepcji i pytając się o Aleksa, miał być w sali obok więc usiadłam na przeciwko drzwi czekając aż chłopak wyjdzie
(?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz