Nie wiedziałam o co chodziło Aleksowi, i szczerze mało mnie to interesowało, poszłam na swoje lekcje starając się nawet o tym nie myśleć. Dopiero na dużej przerwie Su zaczęła z przygnębieniem
- Słyszałyście? - zapytała nas, gdy siedziałyśmy przy stoliku ze sałatką
- O czym? - zapytałam patrząc na nią
- Mama Aleksa nie żyje, podobno miała jakiś wypadek - zaczęła cicho tak, żeby nikt nas nie słyszał, w sumie to by wyjaśniało jego dziwne zachowanie.
- Po co mi to mówisz? - spojrzałam na nią ostro - To nie moja sprawa - wstałam i wzięłam torbę idąc pod klasę, może i było mi go szkoda, cóż też jestem sama z matką, ale mój ojciec życie co prawda jest w innym kraju, ale żyje. Nie chciałam sobie zaprzątać tym głowy, na pozostałych lekcjach siedziałam i starałam się udawać, że o niczym nie wiem. Aleksa nie było do końca tygodnia, wiem tylko tyle, że osoby z jego klasy były na pogrzebie, za każdym razem gdy zaczynał się ten temat w moim otoczeniu albo wychodziłam, albo go zmieniałam, po prostu nie chciałam tego słuchać, nie chciałam, żeby obudziło się we mnie coś... a zresztą nie ważne. Po kilku dniach, spotkałam go w szatni, siedział patrząc w ziemie. Położyłam torbę na ławce po czym bez słowa zaczęłam ściągać kurtkę
(?)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz