- "A nic, tak pytam..."
Zdążyłem wysłać, aż nagle podeszła do mnie pani, szybko schowałem telefon i spojrzałem na nią. Zabrała mi telefon.
- Pomożesz mi odnieść te książki, to ci oddam. - powiedziała.
Westchnąłem i wstałem. Podszedłem do niej a po chwili, miałem masę książek na ręce. Kurde, trochę warzyły.
- Kuba, ty też chodź.
Wyszliśmy z klasy i ruszyliśmy do sąsiedniej, gdzie akurat miała lekcje Taiga.
- Nie tylko tobie się dostało. - szepnąłem, gdyż stałem obok niej.
Uśmiechnęła się lekko, zrobiłem to samo.
- Odda mi pani teraz telefon? - spytałem.
- Po lekcji. - powiedziała zamykając szafkę.
- Kurde, nie taka była umowa. - jęknąłem jak dziecko i ruszyliśmy za nią, zacząłem piszczeć butami.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz