- Zaraz będę. - powiedziałem szybko i rozłączyłem się.
Wsiadłem na swojego crossa, założyłem kask i szybko ruszyłem pod dom Taigi. Wjechałem na podjazd, brama była otwarta. Zgasiłem silnik, ściągnąłem kask.
- Czego tu chcesz?! - warknąłem.
- Znowu ty. - wywrócił oczami. - Spieprzaj.
- Ty stąd spieprzaj i zostaw ją w spokoju! - niemal krzyknąłem i odepchnąłem go od drzwi.
Nie powiem, gotowało się we mnie. Zacisnąłem pięści i nie spuszczałem z niego wzroku.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz