Odprowadziłem ją wzrokiem, a gdy zniknęła, westchnąłem i jeszcze chwilę, stałem w tym samym miejscu, gapiąc się w miejsce, gdzie zniknęła Taiga. Aż nagle, z zamyślenia wyrwał mnie głos Kuby. Poszliśmy na polski. Całą lekcję, nie mogłem się jednak skupić, gdyż nie dawały mi spokoju te siniaki, nie to, żebym się bał czy coś, ale no po prostu... na przerwie, znalazłem ją przed biblioteką, stała i myślała, jak często ostatnio.
- Kto ci to zrobił? - spytałem podciągając jej rękaw lekko do góry.
- Co ja, tłumaczyć ci się nie będę. - fuknęła i poszła.
Westchnąłem i postanowiłem sobie dać spokój, to bez sensu. Wróciłem do Kuby, Adama i Bartka.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz