I po co się tak dopytywał? Od zawsze miał wyjebane, mogli mnie palić żywcem a i tak przeszedł by obok tego obojętnie, a teraz nagle zgrywa dobrego kolegę ze szkoły? Serio? Na lekcjach udawałam zadowoloną, śmiałam się z dziewczynami po prostu udawałam że wszystko jest w najlepszym porządku chociaż były to tylko kłamstwa. Po szkole jak zawsze szłam na parking, tym razem sama ponieważ nauczycielka od angielskiego mnie zaczepiła chcąc mnie wysłać na konkurs, jednak jakoś mnie takie rzeczy nie interesują. Wyszłam z nadzieją, że resztę dnia spędzę spokojnie
- Myślałaś, że mi uciekniesz? - usłyszałam znany mi głos Jaspera mojego byłego, przełknęłam jedynie ślinę i spojrzałam na niego
- Ja nie wiem o co chodzi - mruknęłam chcąc przejść, jednak mnie zatrzymał
- Och teraz będziesz udawać? - zaśmiał się - To nie koniec, ja tak łatwo nie odpuszczam - zamachnął się i uderzył mnie w twarz, tak mocno, że straciłam równowagę, musiałam się chwycić słupka, żeby nie zaliczyć gleby.
- Ej! - usłyszałam głos Aleksa, jeszcze jego tu brakowało, gdy był praktycznie obok, Jasper już odjeżdżał - Kto to był?! - spojrzał na mnie pytająco, a ja się wyprostowałam - Krwawisz - powiedział, a ja złapałam się za rozciętą wargę
- Bywało gorzej - mruknęłam jakby sama do siebie - Jeśli komukolwiek powiesz o tym co się tutaj stało, to popamiętasz mnie - ostrzegłam jedynie biorąc swoją torbę z ziemi i idąc szybkim krokiem
( ? ^^ )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz