- Jak chcesz. - wzruszyłem lekko ramionami, chowając ręce do kieszeni.
Chciałem coś jeszcze powiedzieć, ale przeszkodził mi Kuba, ciągnący za kaptur w stronę szatni.
- Mam pomysł. - uśmiechnął się szatańsko.
- Na co? - nie do końca zrozumiałem.
- Jak dopiec Taidze.
- Dziś nie mam ochoty, łeb mnie boli. - westchnąłem. - Jutro. - dodałem, na co ten kiwnął głową.
Taiga?
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz